Przeczołgało mnie tych 15 km, oj, prze…
Po drodze krótka przerwa na zakupy i pacierze w Avoine i, tradycyjnie już, myląc co jakiś czas drogę, w południe osiągam zamek i fortecę Chinon.
Zamek. Zostało z niego ledwie 5% tego, czym był, kiedy latem 1429 roku przybywa tu Joanna, by przekonać Karola o jego prawach do korony i dowieść tego wojennymi czynami. Odzyskanie Orleanu, doprowadzenie Karola do Reims i jego koronacja były tej misji zwieńczeniem. Co działo się później - wiadomo.
Tak, wątek (albo raczej - sprawa) Joanny też jest tej drogi częścią.
Chinon, to także miasteczko, podzielone na pół rzeką, spięte długim, kamiennym mostem. Piękna zabudowa. Szachulcowe ściany. Jak w Troyes, Bourges, Sens…
Odwiedziłem kilka uliczek po stronie zamku. Na koniec wciągnęła mnie piwnica. Mała degustacja win z Chinon? A czemu by nie… Że też jestem tu rowerem…
Jest upalny wieczór. Podwiozłem się pociągiem do Angers, gdzie jutro Niedziela. Powietrze stoi, Loara ledwie płynie. Jadę na kemping.
ps. zdjęcia jutro. Ze stacji…
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz