Blois. Piękne miasteczko położone na wzgórzu nad Loarą. Uliczki i małe knajpki ze stolikami na chodnikach na 2 osoby. Idealne miejsce na kolację. Dla niej i dla niego. Ja, niestety jestem tu z rowerem, więc się nie mieścimy.
Kościół. Widoczny już z daleka z pociągu. Długo „wisiał” na mapie. W końcu tu jestem. Widoczny z dołu, z poziomu Rzeki, ale trudno do niego trafić w wąskiej zabudowie krętych uliczek.
Wchodzę. Grają organy. Młody chłopiec. Uczy się, co słychać, ale jest żywa muzyka, nie z taśmy…
Sesja zdjęciowa. I nie tylko…
Jadę dalej. W stronę Tours. Szukam miejsca pod namiot. Długo nie musiałem.
Po dwóch nieprzespanych nocach w łóżku, - zbyt wygodnie - wracam do namiotu.








Brak komentarzy:
Prześlij komentarz