Rouen

Rouen

poniedziałek, 16 grudnia 2024

Thoronet. U wrót doliny, u wrót ciszy...

Route de Carcès. Asfaltowa droga przecina położone na łagodnie opadających tarasach uprawy oliwek i winorośli. Dolina zwęża się, by po chwili, za kolejnym zakrętem, otworzyć swoje ramiona jeszcze szerzej. Wyżej jest już tylko las i błękitne niebo. Jadę. Na zjazdach muszę uważać, żeby nie wypaść z zakrętu, a na podjazdach… ehhh, łańcuch postękuje i skarży się, że nikt o niego tu nie dba (to prawda!). Jadę uwolniony już od ciężaru bagażu, ale droga, mimo, że to ledwie 8 km, zajmuje mi niemal całe pół godziny...



Jadę. Chwilami wręcz ściągam się z czasem. Jadę na ważne spotkanie. Czekają na mnie cisza i modlitwa; światło i kamień; przestrzeń i mur… - O, jakże tętniące życiem, jakże muzyczne i taneczne to pary…!

Czy jestem gotowy?

Odwiedzałem to miejsce już tyle razy. Jednak do tej pory tylko w... książce. Dziś przybiegam tu bez tchu, onieśmielony i pełen ciekawości, jak mnie przyjmie.

Czy to wystarczy?


16:30. A więc udało mi się jeszcze zdążyć…! Choć do zamknięcia pozostało niewiele ponad godzinę, kupuję bilet. Głęboki oddech...

Butik. W pośpiechu przerzucam oczami wystawione na półkach gadżety. Szukam czegoś innego. Jest! Ta najbardziej wysmakowana, na dobrym papierze z kolorowymi zdjęciami i w twardej oprawie warta jest swojej ceny, ale jest poza moim zasięgiem (90 euro!). Jest też mniejsze wydanie, broszurowe, jak to, które przywiozłem ze sobą. Paniom w butiku, kiedy pokażę im okładkę z polskim tytułem, aż roziskrzą się oczy. Ale to dopiero jutro...

Czego szukałem? - Les Pierres sauvages, Fernanda Pouillon…Okrutne kamienie (polski przekład: Wiera Bieńkowska). Teraz idę na ich spotkanie.

Na dziedzińcu przed kościołem garstka osób. Plac zalany słońcem. Jest dobrze, myślę sobie. Światło i cisza to najlepsi przewodnicy.






Thoronet. Mimo, że pierwszą siedzibą Cystersów w Prowansji była Notre Dame de Florielle, 3 km od Tourtour, jednak dopiero tu, w Thoronet,  o dzień drogi, mnisi znajdą wystarczające do przetrwania i konieczne do rozwoju otoczenie: wodę, złoża kamienia i… drewno. I dopiero tu, w Thoronet zbudują klasztor, który stanie się nie tylko domem ale miejscem pracy i modlitwy.


Thoronet. Pragnieniem Roberta de Molesme, reformatora i założyciela Cystersów, był powrót do pierwotnej reguły św. Benedykta. Obok praktykowania (i umiłowania) pokory, ubóstwa i ascezy, za pierwszorzędny cel reformy Robert, a później jego następcy, uznali przywrócenie utraconej równowagi pomiędzy pracą fizyczną a modlitwą.


W XIII wieku w opactwie mieszkało około dwudziestu mnichów i kilkudziesięciu braci świeckich (tzw. konwersów). To z ich pracy, poczynając od karczowania gruntów przez unowocześnianie technik uprawy i sprzętu rolniczego, działalność metalurgiczną, budowę młynów i nawadnianie położonych w trudno dostępnych miejscach upraw wzięła się pomyślność Thoronet i kolejnych, siostrzanych domów.


Mniej więcej w tym samym czasie, kiedy w Thoronet mnisi rozpoczynają budowę klasztoru, na Île de la Cité w Paryżu, biskup Maurice de Sully kładzie kamień węgielny pod budowę katedry Notre Dame...


Jest środa, 19 czerwca 2024 r. Jak zapamiętam ten dzień? Jak go przypomnę za lat... 1000?



















Brak komentarzy:

Prześlij komentarz