Rouen

Rouen

wtorek, 7 maja 2024

Korona Katedr 2024. Zapowiedź pierwsza.

Pozbawiona mapki zapowiedź trasy, to jak próba „słuchania” muzyki, ale przy wyłączonym głośniku, z nut; albo jak zwiedzanie galerii z przewodnikiem, ale z zawiązanymi oczami...

Powiesz, - to się nie może udać. I będziesz miał rację.

 

Wybaczcie, proszę, ale mapka dziś nie dojechała. Nie będę więc poddawał próbie Waszej wyobraźni, mówiąc: „posłuchajcie” oczami, albo „spójrzcie” uchem. Listę miast i miejscowości, rzek i departamentów, górskich pasm i oceanów, pełnym zdaniem - tytułów katedr i romańskich opactw, tworzących tegoroczną trasę pokażę Wam w kolejnej odsłonie. A dziś Korony Katedr 2024 zapowiedź pierwsza.

 

Start - 4 czerwca. Pociąg do Berlina, jak zwykle z dworca Warszawa Wschodnia o 4:14. Z uwagi na wczesną porę ominie mnie więc nie tylko czarna kawa - dworcowy Starbucks jeszcze śpi, ale i białe chusteczki Grupy Podziwu i Wsparcia (któż chciałby rozpocząć dzień od łez pożegnania?).

Jeśli niemieckie koleje spiszą się lepiej, niż rok temu, o 18:30 (wcześniej jeszcze – przesiadka w Mannheim) wyląduję w Offenburgu. Stamtąd już tylko 30 km do pierwszego noclegu i pierwszej z (Notre) Dam na tegorocznej trasie (Strasburg).

 

Grupa Podziwu i Wsparcia czyli WhatsApp w domu i podróży.

Relacja skierowana bezpośrednio do zainteresowanej grupy osób, to pomysł, który powstał i doskonale sprawdził się już rok temu. Grupę tworzą wybrane na drodze 3-stopniowych eliminacji znajomi i przyjaciele (życie bez grama żartu byłoby okrutnie nudne, prawda, kochane Dzieci?). W tej opcji relacja jest bogatsza, odbywa się w czasie rzeczywistym, a sama Grupa staje się miejscem dzielenia się wiedzą, niekiedy nawet tajemną.

Zapisy na listę uczestników uważam za otwarte...

 

Korona Katedr.

Plan odwiedzenia wszystkich gotyckich katedr niegdysiejszego Regnum Francorum zbliża się powoli do końca. Nie pamiętam już, w którym roku pomysł odwiedzenia wielkich katedr Szampanii i Pikardii przekształcił się w tytułową Koronę, ale było to na długo przed tym, nim wioząca moje Wnuki kareta znalazła się u wrót doliny Drogi Mlecznej.

Jednak wciąż dobrze pamiętam szczegóły pierwszej z wypraw (2012), kiedy sporządzona wielkim trudem, niestety obciążona krytycznym błędem papierowa książka-mapa już pierwszego dnia, na samym początku drogi wyprowadziła mnie na... autostradę...

 

A co do tytułowej Korony, śmiały ten plan powstał chyba 3 lata później (2015), w tym samym roku, w którym Opatrzność podarowała mi dwie Przyjaźnie. Obie zawiązały się na trasie. Pierwsza na kamiennych płytach labiryntu bazyliki Saint-Quentin, druga - w cieniu Notre Dame de Coutances. Obie trwają do dziś.

Nigdy nie zdołam wyrazić wdzięczności...

Benedicite, gentes, Dominum Deum nostrum…!

 

Nie ma tu dziś zdjęcia mapy, ale może to i dobrze?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz