W tym roku jadę un peu plus loin… czyli - trochę dalej. Dalej, niż pamiętnego roku 2018, bo trasa, na którą wjeżdżam za miesiąc będzie kontynuacją tamtej, niedokończonej...
Plan trasy na zdjęciu. Początek w Arles, kierunek - Ocean. Od Sète - kilka kilometrów za Montpellier droga wchodzi na "ścieżką przyrodniczą", czyli Canal Du Midi, łączący Morze Śródziemne z Atlantykiem. 300 km jazdy brzegiem traktu wodnego, z dala od ruchu ulicznego. Tą drogę odkryłem i polubiłem 5 lat temu, jadąc z Moissac do Bordeaux.
A po drodze: Saint-Gilles, Béziers, Narbonne, Carcassonne i ich katedry.
Napisy końcowe w Tuluzie (a może nawet w Moissac). Stamtąd, już pociągiem - przez Paryż do Brestu i hop!, na Wyspę.
Pozostaję otwarty na sugestie, przestrogi, rady.
ps. przyjmę zlecenia do św. Idziego (Saint-Gilles), św. Trofima, Nazariusza, bądź innych Wspomożycieli.
Ciąg dalszy i szczegóły wkrótce.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz