Tak. Czas na konkret. Do wyjazdu pozostało kilka godzin. Jak Cezar Galię i ja podzieliłem tegoroczną trasę na 3 części. Zaraz po tym, jak w czwartkowy poranek pociąg wysadzi mnie na stacji Fryburg, przejeżdżam Ren i podbijam Colmar. Później podda się twierdza Belfort, dalej - Besançon, Dijon, Mâcon…
I tak minie pierwszy tydzień...
Z Mâcon pojadę do Annecy. Tam, po kulturalnej wizycie u słynnego producenta serów (Pierre Gay), przez Aix-Les-Bains i stolicę zimowych sportów - Grenoble, pojadę do La Salette. Później będzie Gap. Tam, skręciwszy w prawo, drogą na zachód w kierunku rzeki Rodan pojadę do Saint-Paul-3-Châteaux.
Czas i droga leczą rany...
Avignon, Arles i Nimes, to kolejne 3 miasta pierwszej części trasy.
(Liczba 3 rządzi…)
Siedzę na balkonie otulony w koc…. Nie, nie wróć! Dziś jeszcze jestem na Gocławiu. Siedzę na tarasie, jest późny wieczór, 9. czerwca.
Pada deszcz...
(Ach, kiedy znowu zobaczę Twoje oczy?)
Jutro w porannym pociągu do Berlina założę na WhatsApp-ie grupę: Korona Katedr 2026. To społeczność otwarta. Każdy w dowolnym momencie będzie mógł się dołączyć.
Będzie mi miło...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz