Kemping (Le Napoleon) idealnie wpisuje się w architekturę krajobrazu i wczorajszego zjazdu. Jest gdzieś w połowie drogi do miasta, na jednym z zakrętów, a właściwie zawrotek, bo droga układa się, jak lejący się z łyżeczki miód (albo czekolada, czarną) wstążką.
Noc. Sen pożywny, och, jak bardzo! Budzę się wyspany i gotowy do drogi już o 7. Wstaję nieprzynaglany budzikiem.
Przede mną 134 km lekko, ale zdecydowanie opadającej w dół (no, przecież nie w górę!) drogi do Saint-Paul-Trois-Châteaux, gdzie romańska katedra. Zakochałem się w niej 2 lata temu, kiedy wstąpiłem tu na chwilę, na godzinę, w drodze z Lyonu do Arles. No i stało się...
Katedra nie jest gotycka, ale mimo tego ma sobie to „Coś". Co to znaczy? Jak to „coś” wyrazić słowami? Nie potrafię. Uwiedzenie, to najlepsza chyba metafora… A nawet, gdyby to było coś więcej (co być może) lub mniej (co niepodobna), - wybór nie podlega dyskusji i negocjacjom.
Jadę tam...
Z noclegiem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz