Rouen

Rouen

czwartek, 2 lipca 2026

2 lipca. Awinion…

1 lipca. Awinion.


Wieczór.

A, jak Awinion - pałac i mury robią wrażenie.

C, jak cykady - w końcu poszły spać.

M, jak Mistral - daje czadu.

K, jak kemping - 3 gwiazdki.

P, jak podróż do A - 1,5 g. spóźnienia…


Ale jestem….


Zdjęć wieczornych kilka.


2 lipca. Awinion…


Poranek.

Nie spałem za wiele, ale przynajmniej poleżałem. Namiotem bujało w 3 strony. Ten Mistral, to istny tornador. Korony drzew gnie do ziemi, na ulicach tumany kurzu (mech lata w powietrzu, wszędzie pełno mchu…), ptacy do góry dupami latają.

ps. jak ja dziś złożę namiot?!


2 lipca. Awinion…


Przedpołudnie.

Idę zwiedzić dawną siedzibę Awiniońskich Niewolników, znaczy się - papieży.

Czy trzeba się tam jakoś specjalnie ubrać? Strój jakiś galowy? W sumie, to ja sam wyglądam już trochę, jak niewolnik…


Jak już zobaczę, co chciałem (Palais des Papes, romańską Notre Dame des Doms, Musee du Petit Palace), na wieczór i noc kolejną pojadę do Tarascone…

Do Św. Marty z Betanii, siostry Łazarza…


W drodze powrotnej na kemping wchodzę jeszcze na Pont Saint-Bénézet, most, z którego do dziś zostały tylko 4 przęsła. Zatańczyć z Mistralem…

Ustalęm…


Zdjęcia z pałacu…

Popatrzcie. Luksusów to papieże tu nie mieli.
























Kule do gry nie w Boule…



A już po wszystkim…

Pojedziemy do Tarascone…



1 lipca. Saint-Paul-Trois-Châteaux. Jeszcze kilka zdjęć...

 












Jadę na stację. Kierunek Avignon.

Zostawiłem tu Wasze imiona. Twoje też…

wtorek, 30 czerwca 2026

30 czerwca. Saint-Paul-Trois-Châteaux...

Po 11 godzinach niespiesznej jazdy, gubiąc wysokość i meandrując wzdłuż Torrent De Blème, a później już otwartą przestrzenią (znów wystawiony na palące słońce), osiągam cel.

C'est ce qu'on appelle le magnétisme des pierres…

Tak. Teraz już wiem, dlaczego tu jestem. To „uwiedzenie”, to magnetyzm kamienia…


Kamień przyzywa kamień, choć materia każdego z nich to osobne dzieje i twardość różna i doskonałość. I czas… On miękki, plastyczny, biały od słońca, o romańskim rodowodzie, ten drugi, właściwie o czym tu mówić - grób ledwie pobielany…

Wciąż w drodze...


Magnetyzm kamienia. Kamień przyzywa kamień...

Podobnie mam z Saint-Benoit. Starym opactwem nad Loarą…

Nic na to nie poradzę…


Popatrzcie…





















I jeszcze nocna wizyta. Spędzę tu cały jutrzejszy (dzisiejszy) dzień. Po południu otwiera się droga na Avignon…