Opowiedziałbym Ci o nocy spędzonej w Laon, o bliskości, jaką potrafi podarować katedra. I o tym, że już bliżej nie można…
Gdybym tylko potrafił.
O poranku -
- Uradowałem się, gdy mi powiedziano: «Pójdziemy do domu Pana!»
Już stoją stopy moje w bramach Twoich, Jeruzalem
Jeruzalem, wzniesione jako miasto, gęsto i ściśle zabudowane… (Ps 122.1-3).
🎵
Pusty plac. Stałem tam sam. Szczęśliwy, choć bramy Twoje, Jeruzalem, wciąż jeszcze były zamknięte...
Na górze, między wieżami ptaki zmieniają się miejscami. Kroki. Echo kroków. Pierwszy przechodzień. I znowu cisza. Siadam przy stoliku. Na blacie wymalowana szachownica. Obok jeszcze dwa podobne. Stoliki i krzesła nigdzie nie pójdą, bo mają nogi przykręcone do drewnianego podestu.
Tam zjem śniadanie, ale na kawę będę musiał poczekać jeszcze długo. Le Parvis otworzy się dopiero o… 10! Przejdę się więc na Rue Châtelaine. Może tam? Nic z tego, wszystko jeszcze śpi. Wracam więc do niewidzialnej partii szachów i ustalam kolejność ruchów.
Przy-katedralne Office De Tourisme, gdzie bileteria, też otworzy się o 10, ale - mimo, że będę pierwszy - o wejściu na galerię mogę już tylko pomarzyć. Zapisy na dziś były… wczoraj. (A tak się cieszyłem…) Zostanie mi więc tylko wieża. Choć tyle...
Notre-Dame de Laon. To jedna z pierwszych katedr Île-de-France i nowego stylu. Budowę rozpoczęto w 1155 roku, a prace trwały, z przerwami, do 1238. I to w zasadzie wszystkie liczby, cała wiedza, jaka jest mi tu dziś i w tej chwili potrzebna. Nic więcej. Resztę „policzę” i „zmierzę”… sam. Bo katedra, to nie konkurs, nie licytacja, która wyższa, bardziej rayonnant, z większą ilością subtelnych (lub mniej) detali i, przekraczających kolejny stopnień abstrakcji - rozwiązań. Wszystkie te zaprzątające umysły akademików szczegóły i wątki zostawiam dziś na boku.
Katedra to nie muzeum. Nie jest też rozdziałem z podręcznika architektury. To organizm i struktura, która wciąż żyje. I ja żyję w niej.
Katedra i ja…
Tęsknota. Za początkiem, harmonią wprzódy ustanowioną, za miłością utraconą, za śpiewem i muzyką, za Niebiańskim Jeruzalem…
Gregoriański chorał rodzi się i rozwija w murach karolińskich i romańskich klasztorów. W katedralnych szkołach epoki gotyku chorał zaczyna pełnić nową funkcję – staje się fundamentem kompozycyjnym - cantus firmus, dla rodzącej się wielogłosowości. Polifonia...
Jakże fascynujące są związki architektury z muzyką, wpływ tej pierwszej na rozwój już istniejących i powstawanie form nowych (chorał - motet)!
Nostalgia? Tak. Ale nie na modłę romantyczną. Bez łez, bez bicia głową w mur, bez szarpania się…
I może jest (w końcu) Notre-Dame także monumentalna, ale więcej w niej subtelności; kobiecej subtelności. I piękna, i - teraz jest ta chwila: także tajemnicy. Tajemnicy, co sprawia, że obdarowany spojrzeniem czujesz, jak mocniej bije ci serce. I zaczynasz pragnąć bliskości...
Kamień, na który patrzę, trzy-bramną komnatę, przed którą stoję, twierdzę warowną o pięciu wieżach i sięgającym nieba dachu wznieść mógł tylko upór i serce mężczyzny. Który kochał…
Laon, podniebna wyspa stworzona z miłości do Notre-Dame. I dla miłości.
Jeszcze wiele się dziś wydarzy... Ale teraz już…
- Proście o pokój dla Jeruzalem,
niech zażywają pokoju ci, którzy ciebie miłują!
Niech pokój będzie w twoich murach,
a bezpieczeństwo w twych pałacach!
Przez wzgląd na moich braci i przyjaciół
będę mówił: «Pokój w tobie!»
Przez wzgląd na dom Pana, Boga naszego,
będę się modlił o dobro dla ciebie. (Ps 122. 6-9)