Rouen

Rouen

czwartek, 30 lipca 2026

29 i 30 lipca. Notre Dame de Bayeux…

Widać ją już z pociągu. Jeszcze w połowie drogi z dworca mieści się kadrze. Później już nie.

Obiektyw zakrzywia linie, deformuje bryłę. I gdzie bym nie stanął, - praw optyki nie zmienisz…

Więc wybacz ten taniec bez muzyki, bez orkiestry, z łzą w oku…


Pierre de Caen - Notre Dame de Bayeux…

Dla Ciebie…








Spełnia się to, co było niemożliwe 11 lat temu. Przewodniczka, już „po godzinach” otwiera dla mnie kapitularz. A tam…


















ps. niestety nie udało się sfotografować „muzykujących Aniołów”. Za mało światła i złe oświetlenie krypty…

29 lipca. W pociągu do Bayeux...

I cóż mam rzec? Pewnie myślisz, że się zgubiłem? Żadną miarą. 

Trzeci dzień na trasie z Coutances do Cherbourga. Planowałem ją na półtora, góra dwa dni, - a tu proszę…


Droga zaczęła pokazywać pazur już na wyjeździe z Coutances. Później słońce i mozolne podjazdy wypiją ze mnie wszystkie soki. Jak to w Normandii, ale tu była kumulacja wszystkiego, w co Północ bogata, - Tour de France, to pikuś. Niech się schowa…

Znaki kuszą drogą na skróty. 20 km zamiast 50. Ale nie. Ja jestem z „pierre de Caen”. Nie pękam. Dam się pociąć i ociosać, ale drogi nie poddam.


Widoki! Nie doświadczysz ich oglądając same zdjęcia. Widziałaś spaloną słońcem trawę? A tu jest zieleń soczysta. Czarny, wulkaniczny kamień ma swój urok, ale tu jest coś więcej… Odpływ-przypływ. Woda i słońce chowające się za horyzont, czerwieniejąc się ze wstydu, że to już. Przecież wciąż jest widno, dopiero 22…

Zdjęcia…?


Pociąg dojeżdża do Bayeux. Muszę się ogarnąć…


ps. 30 lipca, 50 dzień w drodze. Zasięgi na campingach są okrutne. I gdyby nie sieć znanych "restauracji", czy kolejowe dworce...










niedziela, 26 lipca 2026

26 lipca. Coutances...



Coutances - wcześniej, od romańskiego kościoła, który dziś zamieniony na muzeum - Saint-Nicolas de Coutances…



Coutances, to nie tylko katedra. To też ulice i domy. Pachnie słońcem, chlebem i kamieniem…



Ale najpiękniej pachnie dom przy Rue De Normandie. Jestem tu goszczony już od wielu lat. Nie zliczę, bo nie na liczbach ta miłość…






Coutances, to także niedziela, IX  po Zesłaniu Ducha Świętego, dzień, o którym śpiewają kamienie. Dobrze znają polifonię Josquin’a i ceremoniał…




Mówią o nim „Szeryf Coutances”… Spotkam go dwa dni później na cmentarzu…

 


Widzisz, - znowu się mijamy…



Notre Dame de Coutances. Katedra na romańskim fundamencie, w gotyckiej sukni...




Notre Dame de Coutances, prie pour nous…

sobota, 25 lipca 2026

25 lipca. Coutances...

Komentarz z drogi (uwielbiam je):

„Detale imponują ale całość mnie nie przekonuje... Widzę na tych zdjęciach niepokój…”


- Cóż mogę rzec? Być może źródłem tego odczucia jest sposób fotografowania. Albo...?


Ale tak, specyficzna jest architektura katedry. To gotyk normandzki ze wszystkimi tego stylu właściwościami (i konsekwencjami). Nie ma tu lekkości linii i wiązań Notre Dame de Reims. To nie Saint-Denis, nie Chartres. Jej rozczłonkowana bryła, - nawa podzielona między dwoma masywnymi wieżami, z których jedna, jak morska latarnia rozświetla nawę, a druga puszcza oko na plac (Parvis) mało zdobną dekoracją, - w niczym nie przypomina katedr Île-de-France.


Co jest zasadą tej odmienności i braku podobieństwa z katedram do których zaraz pojedziemy?

Notre Dame de Coutances nie była budowana od fundamentów, nie miała swojego oryginalnego planu. Jej mury, filary, wieżowy korpus, z wyjątkiem ambitu, zostały „nabudowane” na mury wiek wcześniej ukończonej katedry romańskiej.


Notre Dame de Cotances, to gotyk o urodzie normandzkiego wojownika, obronny raczej, niż zdobny…

A ileż tu podobieństw do „siotrzanych” katedr w Bayeux, czy Evreux …