Trochę się (Wam) zgubiłem wczoraj? Jeśli się tak zdarzy, nie martwcie się…
Jeszcze wczoraj wróciłem z Tarascone do Awinionu. O 18, maszyna czasu, - znowu opóźniona, zabrała mnie do miasta Lyon. Na kempingu wylądowałem o… 23. Namiot, prysznic i 6 godzin pożywnego snu.
Dziś wsiadam do kolejnej maszyny, która - na wyświetlaczu wygląda, że zgodnie z rozkładem jazdy - zawiezie mnie do miasta i katedry Bourges. Tam zostanę do niedzieli, a kto wie, może i nawet pn.
Opuściłem więc Burgundię i Prowansję. Żegnam Lyon. Zmieni się krajobraz, wypłaszczą się drogi. Pojadę doliną królowej francuskich rzek - Loarą. Do Burgundii jeszcze wrócę…
Café noir, chat blanc. Znowu razem…😃






























































