Rouen

Rouen

piątek, 24 lipca 2026

24 lipca. Coutances...

Notre Dame de Coutances i pierre de Caen - kamień z Caen.

Więc - kamień, światło, cisza, trwanie…

Miłość rodzi się w ciszy, nie w zgiełku, nie w tłumie.

Choć może się zdarzyć, że tam właśnie Ją zobaczysz...

- I idziesz.


- L’amour de Marie…

Z jakiej jeszcze materii utkana jest ta katedra?

Czego nie widzę? Co przeoczyłem?


Coutances. Jestem pod Opieką.

Pod bardzo dobrą Opieką…


Jestem tu do niedzieli.



















czwartek, 23 lipca 2026

22 lipca. Dol-De-Bretagne...

Na początek opis z wczoraj, żeby nie tylko same zdjęcia…


22 lipca. W drodze…

Z Brestu do Lamballe pociągiem to bez kwadransa, dwie godziny jazdy. Pogoda przepiękna. Po chłodnym poranku nastaje ciepły dzień. Wiatr wieje na przemian to w plecy, to w twarz. Jadę powoli, niespiesznie. Droga rozwija się i łączy asfaltową wstęgą pola i małe miasteczka... Pléven (śniadanie), Plancoët, Trigavou (kolejna kawa), Saint-Guinoux (dłuższy postój).

Nie zdzieram opon, nie zrywam łańcucha. Jadę niespiesznie. Tu jest Bretania…


Saint-Guinoux. Tu rozchodzą się drogi. Jedna, wzdłuż zatoki z widokiem na Mont-Saint-Michel prowadzi do Avranches, druga skręca na Dol. Jest 14, a ja jestem dopiero w połowie planowej trasy. Do Avranches na wieczorny pociąg nie zdążę…


Pojadę więc krótszą trasą i w Dol - gdzie stara katedra Świętego Samsona, dwie stacje przed Avranches - wsiądę do pociągu. Jestem umówiony i nie chcę się spóźnić…

Co tracę? Ledwie pocztówkowe widoki. Ale jaka to strata? Właśnie wracamy na katedralną ścieżkę!


Katedrę Świętego Samsona opisałem już i oświetliłem nie raz, a pewnie i dwa. Ale czemu by nie przypomnieć?















wtorek, 21 lipca 2026

Ken ar c'hentañ. Do zobaczenia…

 


Ken ar c'hentañ. Do zobaczenia…

Ouessant. 7 dni i 7 nocy…

Wtorek…


A teraz Brest. Byle nocleg...

Jutro rano do Lamballe. Pociągiem. Coutances czeka…

poniedziałek, 20 lipca 2026

Ouessant. 20 lipca. Spacer trzeci, krótki…

Ouessant. Utopia, czy sen? A może stan umysłu?

- Odpowiedź jest w drodze…







Co też tu się wydarzyło…?




Nividic...





Creac'h...








niedziela, 19 lipca 2026

Ouessant. 19 lipca. „To tu”…

Myślałem, że na Ouessant znam już wszystkie ścieżki. Jakże się myliłem. Jadę pod latarnię Creac’h (są tu na cmentarzu nagrobki z tym nazwiskiem). Na wyjeździe z Lampaul skręcam prawo, później w lewo i znowu w prawo. Od tej chwili już nie muszę dokonywać wyboru. Jadę ku widocznemu brzegowi.

Pod latarnię i na wybrzeże prowadzi wiele dróg ścieżek szerokich i pomniejszych. Jadę i nagle staję jak wryty. Jestem przed… „To tu”.


A zdjęcie zobaczyłem wczoraj, szukając rozwiązania zagadki, jak w jeden dzień (można) obejść Wyspę…

Rozwiązania nie znajdę. Za to…

I gdybym jechał tu z wyraźnym zamiarem, ale nie, ja po prostu tędy przejeżdżam!

Dom poznam oczywiście po zdobiącym komin monstrum. Wygląda groźnie i niejednoznacznie. Opiekun to domu, czy tylko przelotem, jak ja? Znajdzie się w albumie o Wyspie.


- Dziękuję, że dzielisz się swoim szczęściem.



- Wiem, to nie jest miejsce na zadawanie pytań, choć cisną się drzwiami. I kominem…