Rouen

Rouen

poniedziałek, 6 lipca 2026

6 lipca. Bourges. Katedra. Portal południowy…












6 lipca. Bourges. Naczynie światła…

Z tego „naczynia” piłem wczoraj światło dnia, światło wieczoru, światło nocy. Do dna…

Dominus illuminatio mea, et salus mea, quem timebo…?












A wieczorem…






Dziś katedra zamknięta. Jadę do Saint-Benoit. Jest opactwo nad Loarą…

100 km drogi stąd. 1,5 dnia jazdy. Może mniej...


niedziela, 5 lipca 2026

5 lipca. Bourges. Piękno miasta...

Piękno miasta nie podlega dyskusji. Jest poza znawstwem i dyletanckimi baśniami w rodzaju „de gustibus…”

Idę w uliczki starego, o rzymskim i średniowiecznym rodowodzie - miasteczka. Cofnąć czas. Naprawiać grzechy przeszłości. Byłem tu 12 lat temu, zatrzymując się ledwie na kilka godzin…

Idę po rozgrzeszenie. Ale nie na pokutę. Pokutą będzie wyjechać stąd…




3 razy błądziłem dziś w labiryncie uliczek. Po prostu nie mam tego „czegoś”, - nosa psa, instynktu przewodnika. Dwie skośnie biegnące uliczki z zabudową, spoza której nie widać nawet wież katedry, nagle się spotykają i dalej biegną już 3. Której bym nie wybrał, nie wrócę już do punktu wyjścia… Czasem, jak dziś, nici nie podała mi nawet Ariadna, - moja nawigacja…


W takim „porządku”, takim planie ukośnych linii stoi także bryła Notre Dame. Na wysokości bocznego wejścia uliczka biegnąc dalej, ku zachodowi, nagle „obcina” mur nawy…

Lepiej widać to z wnętrza.





Średniowiecznym cieślom lepiej wychodziły podparcia łuków. Chłopcy Justyny lepiej by to skleili…





I znowu skróty. Wąskie przejścia z uliczki w uliczkę. Tylko dla wtajemniczonych…


5 lipca. Niedziela w Bourges...

VI niedziela po Uroczystości Zesłania Ducha Świętego. Niedziela, jak się patrzy! Idę na Mszę. Nie do katedry, a do pobliskiej Notre Dame. To kościół i siedziba Bractwa Kapłańskiego Św. Piotra, potocznie zwanego Petrystami. Zgromadzenie umocowane na prawie kościelnym. Liturgia tradycyjna...

Kościół jest o 40 lat starszy od katedry. 1000 ode mnie...


To była szybka decyzja. Zostaję tu do jutra. Zabudowa starego miasta jest urzekająca, przepiękna. Jest gdzie usiąść, wypić kawę, zjeść, pomilczeć, a nawet pobłądzić, co wczoraj przydarzyło mi się w drodze powrotnej do namiotu.


W Bourges rozpoczynam drugą część wyprawy. Droga poprowadzi przez Krainę Loary, przez Saint-Benoit, Blois, Cholet do Nantes, skąd już rzut beretem (albo kaskiem) do Bretanii, na Wyspę.


Ale na razie jestem tu, w Bourges. Idę świętować Niedzielę. Czego i Wam życzę…

:-)




4 lipca. Bourges i Katedra Św. Szczepana...

Kilka zdjęć, nim pójdę spać, nim nie zasnę…

35 stopni na skali termometru, 396 stopni, prowadzących na taras katedralnej wieży, skąd widok na miasto, dach i ciąg łuków przyporowych, odprowadzających ciężar sklepienia na zewnątrz, ku ziemi.


Budowę katedry rozpoczęto w roku 1197, 20 lat po położeniu kamienia węgielnego pod paryską Notre Dame...

5 naw. 5 portali, a każdy z nich to osobna historia.


Puste nisze na fasadzie czekają na Was…

Każda ma swój balkonik i chroniący przed deszczem - zdobny, koronkowy baldachim…

Tylko to nieznośnie palące słońce...


Ale nie bójcie się. Jakby co, spragnionemu podam wodę. A w niedzielę (to już jutro) może nawet i wino…

Będzie obiad i deser. Ale nie lody, bo szybko popłyną…