Rouen

Rouen

środa, 21 października 2026

8 sierpnia. A więc - Reims!

- A więc Reims…

- Tak, dziś sobota. Jedziemy do Reims...

O 13:35 pociąg zawiezie mnie do miasta królewskich sakr, Reims. Zostanę tam do jutra.

Lecz teraz jeszcze wciąż Montagne de Laon - Góra en forme de croissant...

Laon… (jak stąd odejść? jak odjechać?!) Mimo, że spędziłem tu dwa dni, wciąż pozostało tyle do zobaczenia.


Cała droga stąd na peron to ledwie kwadrans (a może i mniej), i - choć tam na dole nic ciekawego - ruszam dużo wcześniej. Ileż to już razy droga dziwnym trafem „wydłużała się” albo nagle skręcała? Tak, potrafię „zakrzywić" przestrzeń, ale z czasem, ja - „geniusz” nawigacji, radzę sobie już gorzej…

Dawno już nie wsiadałem do pociągu. Istniał „tajny” plan, żeby dojechać rowerem aż do samego Reims, ale zabrakło czasu. Ale nawet, gdybym dostał w prezencie dodatkowy dzień (albo i dwa), nie chciałbym tracić go na kręcenie „pustych” kilometrów. To nie zawody. To nie sportowe wyzwanie… Jeszcze się najem. Znaczy - najadę. A i z samego Reims na kemping też będzie trochę. 20 km. Nocleg tam trzeba przygotować. Za dnia. No i panie (i panowie też) - pranie zrobić! Jutro niedziela!


Sobotnie popołudnie. Laon. Dworzec. Ruch na stacji niewielki. Na peronie kilka osób. Bilet kupię przez aplikację (jakaż to wygoda!). Pan w uniformie TER (skąd on się tu wziął!?) upomina mnie, że „tu się nie pali". - Przepraszam i wychodzę poza teren dworca.

Pociąg pusty, baterie MacBooka też. Za chwilę zejdzie mi ostatnie 5%, a ładowanie nie chce się inicjować. Na przyszły wyjazd „muszę coś z tym zrobić" - notuję w telefonie… Wyjdzie, że nową baterię będę musiał zakupić.


Beauvais, Senlis, Soissons, Laon i olśniewające światło pikardyjskich katedr. Gotyk, dużo gotyku…

Katedry, „kamienne arcydzieła, spichlerze dla serc i dusz”...

A dziś jeszcze Notre-Dame de Reims. I Szampania...




Reims. Droga na Place Du Cardinal Luçon. Jadę na pamięć. I nawet gdybym chciał się zgubić, tu jest to niemożliwe. Trafię nawet z zamkniętymi oczami.

Upał nie ustaje, żar leje się z nieba. Na ulicach i w restauracyjnych ogródkach mnóstwo ludzi.

Notre-Dame de Reims. Przyjaciółka moja. Jak lilija pośród cierni…

Powitanie bez słów. Siadam przed i siedzę długo. Bardzo długo. A cała ta liryczna reszta - duch i dusza, już mnie odlatują...

Dobrze, że zostaję tu jeszcze na krótką, zdjęciową sesję, bo jutro będzie pochmurno i deszcz. Ale dziś jeszcze, dziś jest tak...











Potem będzie jeszcze jazda wzdłuż kanału (Canal De L'aisne À La Marne). A żeby trafić na właściwą kładkę, gdzie ścieżka, - tradycyjnie - zgubię drogę…

Ja - „geniusz" nawigacji...



środa, 14 października 2026

7 sierpnia. Wciąż w Laon. Św. Marcin i wieża Notre-Dame...


Oto Święty Marcin - kościół i fragmenty zsekularyzowanej 200 lat temu, pamiętającej czasy świetności Norbertanów, zabudowy. W pełnym średniowieczu działa w Laon szkoła katedralna. Ośrodek promieniuje na całą północną Francję. Nauczał tu był Anzelm (tak, ten sam Anzelm z Laon) - teolog, jeden z twórców biblijnej hermeneutyki, a także... mistrz Abelard, jeden z najwybitniejszych umysłów swojej epoki, później oponent Anzelma, przez św. Bernarda oskarżony o nieprawomyślność. Abelard skłócony z Anzelmem już rok później musi opuścić Laon i udaje się do Paryża, gdzie czeka go sława nie tylko naukowa. Ale kogo interesuje dziś przedmiot średniowiecznych debat, dociekań, spory o uniwersalia? Za to wątek miłosny, tragiczny, kiedy na scenie wydarzeń pojawia się Heloiza, - o, to tak!

Ale nie tu…

Tu...







Św. Marcin od pierwszej tu wizyty, 14 lat temu (i późniejszych) wciąż jest dla mnie zagadką. Kim są pozbawione głów kamienne postaci u wejścia? Jakie noszą imiona? Czym się wsławili? Wewnątrz nawy, w jednej z bocznych kaplic znajdę grobowiec biskupa Gauthiera de Montagne, niegdyś ucznia Anzelma, później już - inicjatora odbudowy zniszczonej przez pożar katedry. Finansowana przez niego budowa będzie realizowana już wg nowych założeń.



Ach, i jeszcze pochodząca z XIV wieku bożo-narodzeniowa szopka (crèche de Noël). Misternie wkomponowana w zabytkowe drewniane obramowanie chóru jest prawie niewidzialna i umyka mojej uwadze. Wrócę do niej, kiedy będę już w połowie drogi powrotnej pod katedrę…!










Teraz wejdę na kamienną wieżę, skąd widok na wszystko, czego nie widać z dołu, co poza obrębem miejskich murów.

A wieczorem znowu stanę się mimowolnym uczestnikiem spektaklu. Tym razem ustawię się z boku sceny i będę patrzył, jak światło wyostrza krawędzie ścian, ginie w przeźroczach wież, napełnia nisze portali...

Noc będzie podobna wczorajszej - krótka. Rano znowu obudzimy się obok siebie...

Laon...

Wrócę tu za rok. Wciąż jest tu tyle do zachwytu, umiłowania ciszy.



Laon, 8 sierpnia. Poranek. Po pustym placu niesie się echo kroków pierwszego przechodnia. W głębokich, jak studnie ościeżach portali budzi się kolejny dzień...

środa, 30 września 2026

7 sierpnia. Notre-Dame de Laon...

Opowiedziałbym Ci o nocy spędzonej w Laon, o bliskości, jaką potrafi podarować katedra. I o tym, że już bliżej nie można…

Gdybym tylko potrafił.


O poranku -

- Uradowałem się, gdy mi powiedziano:  «Pójdziemy do domu Pana!» 

Już stoją stopy moje w bramach Twoich, Jeruzalem

Jeruzalem, wzniesione jako miasto, gęsto i ściśle zabudowane… (Ps 122.1-3).


🎵


Pusty plac. Stałem tam sam. Szczęśliwy, choć bramy Twoje, Jeruzalem, wciąż jeszcze były zamknięte...

Na górze, między wieżami ptaki zmieniają się miejscami. Kroki. Echo kroków. Pierwszy przechodzień. I znowu cisza. Siadam przy stoliku. Na blacie wymalowana szachownica. Obok jeszcze dwa podobne. Stoliki i krzesła nigdzie nie pójdą, bo mają nogi przykręcone do drewnianego podestu.





Tam zjem śniadanie, ale na kawę będę musiał poczekać jeszcze długo. Le Parvis otworzy się dopiero o… 10! Przejdę się więc na Rue Châtelaine. Może tam? Nic z tego, wszystko jeszcze śpi. Wracam więc do niewidzialnej partii szachów i ustalam kolejność ruchów.

Przy-katedralne Office De Tourisme, gdzie bileteria, też otworzy się o 10, ale - mimo, że będę pierwszy - o wejściu na galerię mogę już tylko pomarzyć. Zapisy na dziś były… wczoraj. (A tak się cieszyłem…) Zostanie mi więc tylko wieża. Choć tyle...


Notre-Dame de Laon. To jedna z pierwszych katedr Île-de-France i nowego stylu. Budowę rozpoczęto w 1155 roku, a prace trwały, z przerwami, do 1238. I to w zasadzie wszystkie liczby, cała wiedza, jaka jest mi tu dziś i w tej chwili potrzebna. Nic więcej. Resztę „policzę” i „zmierzę”… sam. Bo katedra, to nie konkurs, nie licytacja, która wyższa, bardziej rayonnant, z większą ilością subtelnych (lub mniej) detali i, przekraczających kolejny stopnień abstrakcji - rozwiązań. Wszystkie te zaprzątające umysły akademików szczegóły i wątki zostawiam dziś na boku.

Katedra to nie muzeum. Nie jest też rozdziałem z podręcznika architektury. To organizm i struktura, która wciąż żyje. I ja żyję w niej.


Katedra i ja…

Tęsknota. Za początkiem, harmonią wprzódy ustanowioną, za miłością utraconą, za śpiewem i muzyką, za Niebiańskim Jeruzalem…

Gregoriański chorał rodzi się i rozwija w murach karolińskich i romańskich klasztorów. W katedralnych szkołach epoki gotyku chorał zaczyna pełnić nową funkcję – staje się fundamentem kompozycyjnym - cantus firmus, dla rodzącej się wielogłosowości. Polifonia...

Jakże fascynujące są związki architektury z muzyką, wpływ tej pierwszej na rozwój już istniejących i powstawanie form nowych (chorał - motet)!


Nostalgia? Tak. Ale nie na modłę romantyczną. Bez łez, bez bicia głową w mur, bez szarpania się…


I może jest (w końcu) Notre-Dame także monumentalna, ale więcej w niej subtelności; kobiecej subtelności. I piękna, i - teraz jest ta chwila: także tajemnicy. Tajemnicy, co sprawia, że obdarowany spojrzeniem czujesz, jak mocniej bije ci serce. I zaczynasz pragnąć bliskości...

Kamień, na który patrzę, trzy-bramną komnatę, przed którą stoję, twierdzę warowną o pięciu wieżach i sięgającym nieba dachu wznieść mógł tylko upór i serce mężczyzny. Który kochał…

Laon, podniebna wyspa stworzona z miłości do Notre-Dame. I dla miłości.


Jeszcze wiele się dziś wydarzy... Ale teraz już…


- Proście o pokój dla Jeruzalem, 

niech zażywają pokoju ci, którzy ciebie miłują! 

Niech pokój będzie w twoich murach, 

a bezpieczeństwo w twych pałacach! 

Przez wzgląd na moich braci i przyjaciół 

będę mówił: «Pokój w tobie!» 

Przez wzgląd na dom Pana, Boga naszego, 

będę się modlił o dobro dla ciebie. (Ps 122. 6-9)