Myślałem, że na Ouessant znam już wszystkie ścieżki. Ale myliłem się. Jadę pod latarnię Creac’h (są tu na cmentarzu nagrobki z tym nazwiskiem). Na wyjeździe z Lampaul skręcam prawo. Tędy jeszcze nie jechałem. Jak to? No, nie…
Pod latarnię i na wybrzeże prowadzi wiele dróg i pomniejszych ścieżek. Jadę i nagle staję jak wryty. Jestem przed… „To tu”.
Zdjęcie zobaczyłem wczoraj, szukając rozwiązania zagadki, jak w jeden dzień (można) obejść Wyspę…
Rozwiązania nie znajdę. Za to…
I gdybym jechał tu z wyraźnym zamiarem, ale nie. Ja tędy po prostu przejeżdżam!
Dom poznam oczywiście po zdobiącym komin monstrum. Wygląda groźnie i niejednoznacznie. Opiekun domu, czy postać z bretońskich baśni?
Dziękuję, że dzielisz się swoim szczęściem.
(Wiem, to nie miejsce na pytania…)









































