Oto Święty Marcin - kościół i fragmenty zsekularyzowanej 200 lat temu, pamiętającej czasy świetności Norbertanów, zabudowy. W pełnym średniowieczu działa w Laon szkoła katedralna. Ośrodek promieniuje na całą północną Francję. Nauczał tu był Anzelm (tak, ten sam Anzelm z Laon) - teolog, jeden z twórców biblijnej hermeneutyki, a także... mistrz Abelard, jeden z najwybitniejszych umysłów swojej epoki, później oponent Anzelma, przez św. Bernarda oskarżony o nieprawomyślność. Abelard skłócony z Anzelmem już rok później musi opuścić Laon i udaje się do Paryża, gdzie czeka go sława nie tylko naukowa. Ale kogo interesuje dziś przedmiot średniowiecznych debat, dociekań, spory o uniwersalia? Za to wątek miłosny, tragiczny, kiedy na scenie wydarzeń pojawia się Heloiza, - o, to tak!
Ale nie tu…
Tu...
Św. Marcin od pierwszej tu wizyty, 14 lat temu (i późniejszych) wciąż jest dla mnie zagadką. Kim są pozbawione głów kamienne postaci u wejścia? Jakie noszą imiona? Czym się wsławili? Wewnątrz nawy, w jednej z bocznych kaplic znajdę grobowiec biskupa Gauthiera de Montagne, niegdyś ucznia Anzelma, później już - inicjatora odbudowy zniszczonej przez pożar katedry. Finansowana przez niego budowa będzie realizowana już wg nowych założeń.
Ach, i jeszcze pochodząca z XIV wieku bożo-narodzeniowa szopka (crèche de Noël). Misternie wkomponowana w zabytkowe drewniane obramowanie chóru jest prawie niewidzialna i umyka mojej uwadze. Wrócę do niej, kiedy będę już w połowie drogi powrotnej pod katedrę…!
Teraz wejdę na kamienną wieżę, skąd widok na wszystko, czego nie widać z dołu, co poza obrębem miejskich murów.
A wieczorem znowu stanę się mimowolnym uczestnikiem spektaklu. Tym razem ustawię się z boku sceny i będę patrzył, jak światło wyostrza krawędzie ścian, ginie w przeźroczach wież, napełnia nisze portali...
Noc będzie podobna wczorajszej - krótka. Rano znowu obudzimy się obok siebie...
Laon...
Wrócę tu za rok. Wciąż jest tu tyle do zachwytu, umiłowania ciszy.
Laon, 8 sierpnia. Poranek. Po pustym placu niesie się echo kroków pierwszego przechodnia. W głębokich, jak studnie ościeżach portali budzi się kolejny dzień...


















