Rouen

Rouen

sobota, 11 lipca 2026

11 lipca. Chouzé-sur-Loire - Chinon…

Chouzé-sur-Loire - Chinon… Miasteczko opodal dworca Port-Boulet, na który pociągiem z Tours przyjeżdżam o północy. Pociąg opóźniony o 2 godziny… Tak, tu też…

Poranek po nocy spędzonej na kempingu, gdzie poza miejscem na namiot i wodą nie ma nic… Na szczęście baterie podładowałem w pociągu.


Poranek…Słońce. Pachnie kawą i bagietką. Jadę do Chinon. Na zamek. Odstępuję więc od reguły „ubogich duchem” (i nie tylko duchem). Ale okoliczność też jest wyjątkowa…

Miłego!


Ps. Powód wizyty „ukryty” jest w opisie:

https://pl.wikipedia.org/wiki/Zamek_w_Chinon


piątek, 10 lipca 2026

10 lipca. Tours i gotycka katedra Saint-Gatien.

Od góry patrząc, - drewno (więźba dachowa), niżej - kamień, obok i pomiędzy - szkło. Dużo szkła. I zaprawa, łącząca kamień.

Przepis na dobrą katedrę? To za mało. To tylko surowiec. Materiał.

O czym więc nie wspomniałem, co przeoczyłem?

Zostawiam Was z tym pytaniem.

I dużą ilością światła. Choć i to jeszcze nie wszystko…


Jadę do Port-Boulet. Na nocleg, skąd jutro rano do Chinon.

Ale o tym - jutro.

Teraz zdjęcia…


ps. mówiłem, że nie wyślę? Myliłem się. Jak bardzo, popatrzcie…




























10 lipca. Chaumont-sur-Loire - Amboise - Tours.

Po nocy - tak, lubię - w polu, „szybka” czarna (na stojąco, ale przy stoliku i w dobrym towarzystwie) i w drogę. Do Tours. Po drodze - Amboise.


Zamki i pałace…

Chambord, Blois, Amboise… siedziby panów, książąt i królów. Zostawiam je bogatym. Bynajmniej nie dlatego, że za wejście do zamku trzeba zapłacić 20 euro. Ja, ubogi (nie tylko duchem) odwiedzam kościoły i cmentarze. To moje pałace, zamki, twierdze…

Po to tu jestem.

Miłego…

😀


Z Tours nie wysyłam zdjęć. Opisałem i objaśniłem to miejsce już chyba 2 razy...

O 21:10 mam pociąg do Port-Boulet. Tam robię wyjątek. Odwiedzę zamek w Chinon, miejsce, z którego w roku 1428 armia królewska pod dowództwem Joanny d’Arc rozpoczęła zwycięski marsz na Orlean.


Tu, w Val de Loire każdy kościół ma jej figurę.






9 lipca. Blois i gotycki kościół Saint-Nicolas...

Blois. Piękne miasteczko położone na wzgórzu nad Loarą. Uliczki i małe knajpki ze stolikami na chodnikach na 2 osoby. Idealne miejsce na kolację. Dla niej i dla niego. Ja, niestety jestem tu z rowerem, więc się nie mieścimy.


Kościół. Widoczny już z daleka z pociągu. Długo „wisiał” na mapie. W końcu tu jestem. Widoczny z dołu, z poziomu Rzeki, ale trudno do niego trafić w wąskiej zabudowie krętych uliczek.

Wchodzę. Grają organy. Młody chłopiec. Uczy się, co słychać, ale jest żywa muzyka, nie z taśmy…

Sesja zdjęciowa. I nie tylko…


Jadę dalej. W stronę Tours. Szukam miejsca pod namiot. Długo nie musiałem.

Po dwóch nieprzespanych nocach w łóżku, - zbyt wygodnie - wracam do namiotu.









czwartek, 9 lipca 2026

9 lipca. Orlean.

Wpadłem tu tylko na lody w drodze na dworzec, skąd pociągiem podwiozę się do Blois-Chambord.


Orlean. Byłem tu lat temu 11, w drodze do Saint-Benoit. Później raz jeszcze w podobnych okolicznościach. Katedrę obejrzałem więc i znam dość dobrze, ale… „grzechem” przeciwko Kamieniowi byłoby tu dziś nie wejść… Mam jeszcze 2 godziny do pociągu, a dworzec tuż, tuż.

Lody też poczekają… 


Kamień na południowym transepcie wypiękniał, odmłodniał. Wewnątrz - tu bez zmian. W katedrze - relikwie Drzewa Krzyża Świętego.

Do Blois jedziemy. Tam jeszcze nie byliśmy…

Allons-y!

Miłego…!


Kilka zdjęć...