Rouen

Rouen

niedziela, 12 lipca 2026

12 lipca. Angers…

Myślałem, że to zły sen, ale nie. Zostawiłem na noc ładowarkę z bateriami w kuchni/łaźni. Robię tak zwykle na mniejszych, mniej ludnych, jak ten, kempingach. Mam już doświadczenie z Paryża, sprzed 10 lat, więc staram się być ostrożny. Wstaję przed świtem, zanim wejdą czyściciele. Tu jednak byłem zdeterminowany, bo skończyło mi się „paliwo” do nawigacji…

No i… stało się. Zabrał je ktoś jeszcze w nocy, a może jeszcze wieczorem. No, cóż. Pierwsza strata. Teraz będę musiał kupować zwykłe paluchy. Para starcza na jeden całodzienny przejazd. Szkoda ładowarki. Szkoda…


Strząsam więc proch kempingu tego z obuwia mego i jadę na Mszę do Bractwa Kapłańskiego św. Piotra. I tu są, w Angers. W kościele Notre-Dame-Des-Victoires. Opodal katedry.


Po południu jadę do Cholet. Stamtąd, przez Nantes do Brestu. Ale to dopiero w poniedziałek.


Miłej Niedzieli Wam. :-)

sobota, 11 lipca 2026

11 lipca. Chinon...

Przeczołgało mnie tych 15 km, oj, prze…

Po drodze krótka przerwa na zakupy i pacierze w Avoine i, tradycyjnie już, myląc co jakiś czas drogę, w południe osiągam zamek i fortecę Chinon.


Zamek. Zostało z niego ledwie 5% tego, czym był, kiedy latem 1429 roku przybywa tu Joanna, by przekonać Karola o jego prawach do korony i dowieść tego wojennymi czynami. Odzyskanie Orleanu, doprowadzenie Karola do Reims i jego koronacja były tej misji zwieńczeniem. Co działo się później - wiadomo.


Tak, wątek (albo raczej - sprawa) Joanny też jest tej drogi częścią.


Chinon, to także miasteczko, podzielone na pół rzeką, spięte długim, kamiennym mostem. Piękna zabudowa. Szachulcowe ściany. Jak w Troyes, Bourges, Sens…

Odwiedziłem kilka uliczek po stronie zamku. Na koniec wciągnęła mnie piwnica. Mała degustacja win z Chinon? A czemu by nie… Że też jestem tu rowerem…


Jest upalny wieczór. Podwiozłem się pociągiem do Angers, gdzie jutro Niedziela. Powietrze stoi, Loara ledwie płynie. Jadę na kemping.


ps. zdjęcia jutro. Ze stacji…

To znaczy już dziś...
















Tak tu opisano wystawkę o Joannie…






Wizyty w piwnicy i degustacji nie mogłem sobie odmówić…













11 lipca. Chouzé-sur-Loire - Chinon…

Chouzé-sur-Loire - Chinon… Miasteczko opodal dworca Port-Boulet, na który pociągiem z Tours przyjeżdżam o północy. Pociąg opóźniony o 2 godziny… Tak, tu też…

Poranek po nocy spędzonej na kempingu, gdzie poza miejscem na namiot i wodą nie ma nic… Na szczęście baterie podładowałem w pociągu.


Poranek…Słońce. Pachnie kawą i bagietką. Jadę do Chinon. Na zamek. Odstępuję więc od reguły „ubogich duchem” (i nie tylko duchem). Ale okoliczność też jest wyjątkowa…

Miłego!


Ps. Powód wizyty „ukryty” jest w opisie:

https://pl.wikipedia.org/wiki/Zamek_w_Chinon


piątek, 10 lipca 2026

10 lipca. Tours i gotycka katedra Saint-Gatien.

Od góry patrząc, - drewno (więźba dachowa), niżej - kamień, obok i pomiędzy - szkło. Dużo szkła. I zaprawa, łącząca kamień.

Przepis na dobrą katedrę? To za mało. To tylko surowiec. Materiał.

O czym więc nie wspomniałem, co przeoczyłem?

Zostawiam Was z tym pytaniem.

I dużą ilością światła. Choć i to jeszcze nie wszystko…


Jadę do Port-Boulet. Na nocleg, skąd jutro rano do Chinon.

Ale o tym - jutro.

Teraz zdjęcia…


ps. mówiłem, że nie wyślę? Myliłem się. Jak bardzo, popatrzcie…