Kemping. Szybkie śniadanie, długi prysznic. Stawiam namiot. Godzinna drzemka, bo pobudka była o 5:30. No, i ten upał…
Zaczynam od deseru, Katedrą Saint-Benigne. Katedra, to długa podróż, nie tylko w czasie. Wartość dodana - dołączyłem do małej grupki z przewodnikiem na oprowadzenie po rotundzie, to dawne przed karolińskie jeszcze założenia. I to było to. Godzina z historią, detalami. Kapitele…
Dalej, Notre Dame de Dijon z równie pięknymi witrażami, na koniec - Saint-Michel.
I tak zrobiła się 19…
Wysyłam kilka zdjęć. Bez podpisu, bo materia wydaje się być oczywista. Podobnie jak ograniczenia.
Wracam do bazy, a na ulice - ach, jakie piękne! - wyjdę dopiero wieczorem…
Dijon. 10 lat temu byłem tu ze śmiesznym aparacikiem. Dziś, patrzcie! hen, wysoko ponad nawę! Cudne są te witraże. Dziś zdjąłem je... telefonem…
To tyle gadania na dziś…
Jutro jeszcze dwa muzea i w drogę do Beaune.















Brak komentarzy:
Prześlij komentarz