Rouen

Rouen

poniedziałek, 13 lipca 2026

13 lipca. Angers - Nantes - Brest...

Jest jeden pociąg w ciągu dnia z Nantes, tam,Loara rozpoczyna swoje ostatnie 50 km biegu do Oceanu (albo jak kto woli - Zatoki Biskajskiej); pociąg, który omija Paryż i jego zatłoczone dworce. Ufff!


Siedzę w nim, a myśli moje podzielone. Jedne biegną już w stronę Brestu, skąd rano przeprawa na Wyspę, inne wracają do Angers i zamku Dobrego Króla René, gdzie wystawa gobelinów, ilustrujących ostatnią księgę Pisma św. - Objawienie (lub jak kto woli - Apokalipsę) św. Jana.


Wystawa, galeria, ekspozycja…? Jak to nazwać? Piękna Sztuka, która budzi (na przemian) podziw dla mistrzostwa, jeśli pod uwagę wziąć sposób przełożenia słowa na obraz, i grozę, gdy oczami (i duchem) przebiegam kolejne sceny.


Niezwykłe są też dzieje kolekcji. Wykonane na zamowienie Ludwika Andegaweńskiego pod koniec XIV wieku, 100 lat później - dzięki (dobremu królowi) René d'Anjou - wiszą już w katedrze miasta Angers. A później?

Z Wiki: „podczas rewolucji francuskiej tapiserie zostały zrabowane, rozproszone i wykorzystane do rozmaitych celów; część z nich wykorzystano jako dywany, dekorację ścian, a nawet - ocieplano nimi wnętrza stajni! 

W przeciwieństwie do innych cennych średniowiecznych dzieł tekstylnych, które niszczono wyjmując złote aplikacje, zespół gobelinów z Angers wytrzymał próbę czasu niemal w całości…”


I cóż mam więcej napisać? Że obejrzałem? Tydzień tu, to mało. A i obejrzeć, to przecież też jeszcze nie wszystko…


W Breście kończy się druga część wyprawy. Powie kto, że szybko się uporałem? Jestem zmęczony i trochę poobijany. Z krótkimi przerwami jestem na adrenalinie już od 35 dni i zaczynam odczuwać tego skutki.

Jadę odpocząć.

Wiele, w tym całe zachodnie wybrzeże z La Rochelle i południową część Bretanii, którą właśnie przecina pociąg, zostawiam na przyszły rok.

O ile oczywiście, jeszcze jakiś rok przed nami…




























A gdyby ktoś potrzebował (bojowego) stroju, to proszę bardzo. Dla Pani, dla Pana…



12 lipca. Angers… cd.

Tak, ciąg dalszy. Już żegnałem się z Gąską na recepcji (nie, żebym miał coś przeciw recepcji), jednak po chwili namysłu (38 stopni na tą chwilę) postanawiam nie jechać do Cholet i przedłużam pobyt tu o kolejną noc. Opłacam się, rozkładam (już spakowany) namiot i jestem.


Tak, zmiana planu (i to, z nocną przygodą włącznie, - też jest piękne, bo jest częścią drogi).

Jutro po wizycie w zamku wsiadam do pociągu i jadę do Nantes. Tam przesiadka (Nantes już znam) w pociąg do portu Brest. Na nocleg. Rano we wtorek 14 lipca - przeprawa promowa na Ouessant. Nie chcę tu być, nie chcę tu być, kiedy oni będą świętować swoje „22 lipca”, swój Matrix. Bożka rozumu - ignorancję…


Płynę na Wyspę. Wyspę wolnych myśli, nierównych ścieżek, gdzie bratem - ptak, kamienne izomorfy… a jeśli spotkany człowiek, - to tylko w Bogu. 


Tak, zmiana planu.

I to też jest piękne, bo jest częścią drogi…


Kilka zdjęć z Katedry Św. Maurycego. Gotyk andegaweński. Ileż jego odmian!Ta charakteryzuje się „zwartą bryłą i niskim, kopulastym sklepieniem”. Jeśli zwornik sklepienia znajdę na wysokości 15 m. to chyba będzie wszystko…

Fasady nie da się sfotografować, bo plan zbyt krótki, a poza tym (co można zobaczyć w sieci) „ozdobiono” ją czymś w rodzaju „rzeźbiarskiej ramy”. Ja nazwałbym ją najwyżej rynną. O tym, co się tu wydarzyło dekadę temu: https://www.whitemad.pl/katedra-w-angers-z-nowa-galeria-projekt-podzielil-francje/


W środku - a jestem tu ponownie, tym razem - zatrzymały mnie gobeliny i monumentalna ambona pomysłu opata Choyer, projekt zrealizowany w roku 1871.

„Obecność (zbawczego planu) Boga nie mogła być lepiej zrealizowana w meblu, jak tu”; głosi opis mebla…




















Mógłbym tu zamieszkać. Albo przynajmniej przenocować… :-)



Gdy kemping się bawi, ja idę pod wodę i w długi, mam nadzieję, sen…

niedziela, 12 lipca 2026

12 lipca. Angers…

Myślałem, że to zły sen, ale nie. Zostawiłem na noc ładowarkę z bateriami w kuchni/łaźni. Robię tak zwykle na mniejszych, mniej ludnych, jak ten, kempingach. Mam już doświadczenie z Paryża, sprzed 10 lat, więc staram się być ostrożny. Wstaję przed świtem, zanim wejdą czyściciele. Tu jednak byłem zdeterminowany, bo skończyło mi się „paliwo” do nawigacji…

No i… stało się. Zabrał je ktoś jeszcze w nocy, a może jeszcze wieczorem. No, cóż. Pierwsza strata. Teraz będę musiał kupować zwykłe paluchy. Para starcza na jeden całodzienny przejazd. Szkoda ładowarki. Szkoda…


Strząsam więc proch kempingu tego z obuwia mego i jadę na Mszę do Bractwa Kapłańskiego św. Piotra. I tu są, w Angers. W kościele Notre-Dame-Des-Victoires. Opodal katedry.


Po południu jadę do Cholet. Stamtąd, przez Nantes do Brestu. Ale to dopiero w poniedziałek.


Miłej Niedzieli Wam. :-)

sobota, 11 lipca 2026

11 lipca. Chinon...

Przeczołgało mnie tych 15 km, oj, prze…

Po drodze krótka przerwa na zakupy i pacierze w Avoine i, tradycyjnie już, myląc co jakiś czas drogę, w południe osiągam zamek i fortecę Chinon.


Zamek. Zostało z niego ledwie 5% tego, czym był, kiedy latem 1429 roku przybywa tu Joanna, by przekonać Karola o jego prawach do korony i dowieść tego wojennymi czynami. Odzyskanie Orleanu, doprowadzenie Karola do Reims i jego koronacja były tej misji zwieńczeniem. Co działo się później - wiadomo.


Tak, wątek (albo raczej - sprawa) Joanny też jest tej drogi częścią.


Chinon, to także miasteczko, podzielone na pół rzeką, spięte długim, kamiennym mostem. Piękna zabudowa. Szachulcowe ściany. Jak w Troyes, Bourges, Sens…

Odwiedziłem kilka uliczek po stronie zamku. Na koniec wciągnęła mnie piwnica. Mała degustacja win z Chinon? A czemu by nie… Że też jestem tu rowerem…


Jest upalny wieczór. Podwiozłem się pociągiem do Angers, gdzie jutro Niedziela. Powietrze stoi, Loara ledwie płynie. Jadę na kemping.


ps. zdjęcia jutro. Ze stacji…

To znaczy już dziś...
















Tak tu opisano wystawkę o Joannie…






Wizyty w piwnicy i degustacji nie mogłem sobie odmówić…