Rouen

Rouen

niedziela, 5 lipca 2026

5 lipca. Bourges. Piękno miasta...

Piękno miasta nie podlega dyskusji. Jest poza znawstwem i dyletanckimi baśniami w rodzaju „de gustibus…”

Idę w uliczki starego, o rzymskim i średniowiecznym rodowodzie - miasteczka. Cofnąć czas. Naprawiać grzechy przeszłości. Byłem tu 12 lat temu, zatrzymując się ledwie na kilka godzin…

Idę po rozgrzeszenie. Ale nie na pokutę. Pokutą będzie wyjechać stąd…




3 razy błądziłem dziś w labiryncie uliczek. Po prostu nie mam tego „czegoś”, - nosa psa, instynktu przewodnika. Dwie skośnie biegnące uliczki z zabudową, spoza której nie widać nawet wież katedry, nagle się spotykają i dalej biegną już 3. Której bym nie wybrał, nie wrócę już do punktu wyjścia… Czasem, jak dziś, nici nie podała mi nawet Ariadna, - moja nawigacja…


W takim „porządku”, takim planie ukośnych linii stoi także bryła Notre Dame. Na wysokości bocznego wejścia uliczka biegnąc dalej, ku zachodowi, nagle „obcina” mur nawy…

Lepiej widać to z wnętrza.





Średniowiecznym cieślom lepiej wychodziły podparcia łuków. Chłopcy Justyny lepiej by to skleili…





I znowu skróty. Wąskie przejścia z uliczki w uliczkę. Tylko dla wtajemniczonych…


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz