Rouen

Rouen

czwartek, 16 lipca 2026

Ouessant. 16 lipca. Pierwszy deszcz…

Oj, (chyba) będą rozczarowani ci, którzy dziś tu przypłyną. Ale nie ja. Znam ja zbyt dobrze kaprysy atlantyckiej pogody.

Więc pada. Pada od 10. Przestanie o 13. Niebo barwy stalowych magnolii nie szczędzi wody. Ci, którzy dotarli na kemping prosto z przystani, wykręcają z ubrań wodę. Dla „wczorajszych”, łazienka staje się arką. Może nie ocalenia, ale przynajmniej parasolem (a dokładnie: paraplui).


Pada. Nie będzie dziś zdjęć. Na wyjście, które planowałem, jest już za późno. Jutro. Jeśli nie będzie padać.

Punktem wyjścia dla wczorajszego „wczesnego Zemły” (jedno z moich ulubionych) był, - co zdarza się pewnie także artystom - czysty przypadek. Plan nieustawiony. To był moment, chwila… 

(„Wczesny Zemła” - chodzi o zdjęcie podpisane: „W ostatniej chwili”…)


13 - Przestaje padać, choć w każdej chwili może zacząć znowu. Idę na kawę.

14 - Cmentarz. Chodzę przez godzinę z rękami w kieszeniach (zimno), a w kieszeniach - różaniec.

16 - Słońce przebija się przez szczelną zasłonę chmur. W pojedynku słońce - deszcz 1:1, znaczy się - remis.

17 - Przyjemny, ciepły wiaterek. Idę wypompować wodę z namiotu…

18 - Będzie jeszcze spacer… Może nawet długi...


Dla tych, co tu jeszcze nie byli (a planują) - mapka Wyspy. Ta jej linia brzegowa…!

Jutro, jeśli nie będzie padać, planuję ją obejść. W całości. O ie nie będę bawił się telefonem…




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz