Tytuł poprzedniego wpisu był nieco mylący, bo awansem przeniósł Was do miejsca, do którego dopiero zdążałem.
Katedra. Przepiękna. Minęło 7 lat, jak byłem tu po raz pierwszy, ale wrażenie nowości i młodości wciąż trwa. Tak to chyba właśnie jest, kiedy już umawiamy się na drugie randez-vous. Przyglądamy się sobie dokładniej i powoli, powoli zaczynamy znajdować w sobie upodobanie...
Co będzie za trzecim razem?
Dziś zdjęcia…
ps. a tych będzie tu teraz pewnie mniej, bo właśnie straciłem 2 powerbanki... Sprawca poza zasięgiem. I nawet liściku nie zostawił...
No, cóż. Bywa… Na szczęście rower był za ciężki…
























Brak komentarzy:
Prześlij komentarz