Ten wpis miał wyglądać zupełnie inaczej, jednak dziś jest niedziela Quasimodo! A zatem mamy dziś… jakby „święto" patronalne bloga!
Nie, to nie żart! W katolickiej liturgii szereg kolejnych niedziel okresu wielkanocnego posiada swoją własną, zaczerpniętą od słów rozpoczynającego liturgię introitu, nazwę. Dzisiejsza, to Quasimodogeniti, w skrócie - Quasimodo.
Pisze św. Piotr w swoim liście: jak nowo narodzone niemowlęta (quasi modo geniti infantes) pragnijcie duchowego, niesfałszowanego mleka, abyście dzięki niemu wzrastali ku zbawieniu - jeżeli tylko zasmakowaliście, że słodki jest Pan… (1 P 2,2).
Tak więc, jeśli komuś zdawało się (być może i ja sam dałem ku temu powód), że spotykamy się tu pod szyldem, któremu patronuje bohater literackiej fikcji, słabej i pretensjonalnej powieści, to... nie. Nie…!
- Chcąc jednak oddać sprawiedliwość Autorowi powieści, wyznam, że i chłopiec, choć wówczas jeszcze nie na rowerze, cierpiał i współczuł z uwięzionym w paryskiej Notre Dame podrzutkiem, Quasimodo. Skąd jego imię? Bo znaleziony został na katedralnym dziedzińcu w pierwszą niedzielę po Wielkanocy…
My jednak, wolni od fatalnej fabuły świętujemy dzisiejszy dzień nie jako podrzutkowie, a wręcz przeciwnie - przyjęci za synów. Nie niewolnicy, a wolni! Nie zamknięci gdzieś na poddaszu, a wyprowadzeni na wolność. Niby żywe kamienie, jesteśmy budowani jako duchowa świątynia (1 P 2,5).
No, a gdzie zapowiedź? Będzie krótko, lakonicznie, bo jeszcze kilka tygodni, kilka świątecznych niedziel przed nami, zanim z berlińskiego dworca (10 czerwca) nocny pociąg wyruszy do Fryburga, nad rzekę Ren, tuż pod samą granicę z Francją. Kształt trasy jest wciąż zaledwie szkicem, większość detali kryje się za śnieżnym masywem Alp, a wiele decyzji zapadnie już na żywo, może na podjeździe do La Salet. Albo w Arles? Na pewno w Nimes, skąd dalsza droga poprowadzi już na północny zachód, do Bretanii...
Jadę bez biletu powrotnego, jadę na czas nieokreślony. Dosyć ścigania się z czasem, z rozkładem jazdy. To będzie pierwsza taka wyprawa. I Bóg tylko wie, czy nie ostatnia. Czasu nie zatrzymasz. A dowiadujesz się o tym i rozumiesz, kiedy odchodzą, jedna po drugiej, najdroższe Ci Osoby…
Korona Katedr, kamienna koda…
Pojadę w imieniu tych, co zostaną w domu, więc jeśli macie jakieś miejsca, do których chcielibyście pojechać, dajcie znać.
Na dziś to tyle.
Błogosławionej niedzieli wszystkim, którzy tu zaglądacie.
Niedzieli Quasimodo...
Świeci Słońce. Słońce, które nie zna zachodu. Bieleją szaty…
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz