Rouen

Rouen

środa, 17 grudnia 2025

I o tym jest ta mapa....

Droga, a na niej kościoły. Małe i duże, te które mnie przyjęły i te zamknięte; które pojawiały się na ścieżce niepodziewanie i te, do których jechałem - widoczne już z daleka. Katedry i bazyliki - sens kamienia i ceremoniał kamienia…

Dalej, opactwa i klasztory. Te zamienione w muzea (Royaumont, Silvacane, Thoronet)) i te, w których wciąż jeszcze rozbrzmiewa gregoriański chorał (Solesmes); te opuszczone (Saint-Mathieu de Fine-Terre, widoczne z pokładu promu, kiedy płyniemy na Wyspę) i te z podtrzymującymi już tylko niebo kolumnami z potrzaskanymi kapitelami (Hombye, Ourscamp, Jumièges…)


Drogi i bezdroża; te na które nie powinienem wjeżdżać (N10 zaraz za Angoulême, gdzie zdejmuje mnie patrol) i leśne dukty; jary najeżone ostrymi kamieniami, szutry i asfalty. Drogi gubienie i jej znajdowanie, niekiedy po omacku w środku nocy (na kemping w Clermont-Ferrand, w Anseremme k. Dinant).

Kilometry...

Lokalne szlaki pielgrzymkowe (Tro Breizh) i te turystyczne (Canal du Midi), noclegi w lasach lub na poboczach, na parkowych ławkach, pod wiatą, na plaży w Etretat, na klifie (Berneval-le-Grand), z widokiem na gwiaździste niebo, a gdy padało - w namiocie… Bywało, jak w Saint-Benoît-Sur-Loire, że i w łożku…


Cmentarze miejskie i wiejskie, i te z pól bitewnych (Tincourt-Boucly czy Anloy, gdzie na wspólnej przestrzeni pochowano żołnierzy z obu stron frontu); miasta, w których się gubiłem i miasteczka tak cudnej urody (Verteuil-Sur-Charente), że myślałem, iż to sen na jawie, tzn. na rowerze...

Dworce; te wielkie, wielopoziomowe z kilometrowymi ciągami peronów (Gare Montparnasse, Gare de L’est w Paryżu) i te małe (Bar-sur-Aube, Carignan, Sermizelles-Vézelay, Abancourt) na których tylko ja...

Odkrycia i rozczarowania, miejsca malownicze i piękne, ale i takie, z których chciałem uciekać…


A to jeszcze nie koniec, to jeszcze nie wszystko. Bo są i Przyjaźnie. Zawiązane jakby przypadkiem, ale pod wspólnym mianownikiem. Nieśmiałe... a każda z nich (bo są dwie) waży tyle, co cały ogród (róż). A obie są mi jak kotwica rzucona w ocean czasu…


Po co tam pojechałem, czego szukałem? Na co cały ten trud, niedospane noce, tysiące (ponad 10) przejechanych kilometrów? 


Jakby ci ukazać, czego szukam? Nie chodzi o żaden przedmiot przemawiający do zmysłów, ale o taki, który przemawia do ducha. Nie oczekuj, abym podawał racje, dlaczego narzucam taki, a nie inny ceremoniał. […] Tu język zawodzi. Widziałem, jak ślepe gąsienice pełzną ku światłu albo wędrują w górę drzewa. Jako człowiek, obserwując je, określisz, ku czemu dążą. Orzekasz, że to „światło" albo „wierzchołek drzewa". Ale one tego nie wiedzą. Podobnie i ty: kiedy otrzymujesz coś z mojej katedry, mojego roku świętego, oblicza czy ziemi ojczystej — otrzymujesz prawdę; i mało ważne są twoje słowa, nieważkie jak wiatr i odpowiednie tylko w sferze przedmiotów. Jesteś gąsienicą. Nie pojmujesz, czego szukasz.

Jeżeli więc za sprawą katedry, roku świętego i królestwa staniesz się uświęcony, piękniejszy i umocniony niewidzialnym pokarmem, powiem sobie: „Oto piękna katedra zbudowana dla ludzi. I piękny rok święty. Piękne królestwo". Nawet gdybym nie umiał znaleźć przyczyny tego piękna.

Podobnie jak gąsienica znalazłem coś, co było mnie przeznaczone. Albo jak ślepiec, który w zimie szuka bliskości ognia wrażliwymi dłońmi. I znajduje. Odstawia wtedy kij i skrzyżowawszy nogi siada. Choć nie wie nic o ogniu w tym sensie, w jakim wiesz ty, widząc ogień. On znalazł prawdę swojego ciała, bo zauważ — będzie siedział dalej, tu, przy ogniu.

Antoine de Saint-Exupéry. Twierdza.


Z początku nieśmiała i naiwna w realizacji pierwsza i druga wyprawa (2012 i 2013), już w roku kolejnym przybiera kształt większy i staje się projektem i zadaniem na kolejne lata: powstaje plan odwiedzenia wszystkich gotyckich katedr…


Na tej drodze (ja, gąsienica) i przy tym ogniu (ja, ślepiec) zostawiłem cząstkę siebie. I Twoje imię. I wiem, że się teraz uśmiechasz. I to mi wystarczy. I ta cisza...



Ps. Zdarzenia, o których tu nie napiszę, zatrzymały mnie w tym roku w domu. Nie byłem nawet na Wyspie…


🎶


… i nie łudźcie się, szala przechyli się na korzyść rzeczy minionych: tak bowiem Bóg ukształtował serce człowiecze…

François-René de Chateaubriand. Geniusz chrześcijaństwa.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz